A przecież tyle zdjęć czeka na pokazanie... Część z nich już swoje odleżała, nabrała mocy urzędowej, czas już chyba najwyższy, aby ujrzały światło dzienne... ;) Część z nich swoje premiery miała, bowiem dawno oddałam je zainteresowanym; niektóre wędrują sobie gdzieś po sieci, niektóre przycupnięte w galerii na serwerze do wglądu dla wtajemniczonych, z tego prostego powodu, że niekoniecznie każdy chce być gwiazdą w internecie... ;) Jeszcze twarde dyski... uginające się pod ciężarem tych gotowych i tych, które gotowymi dopiero będą.. ;)
Najsampierw zaserwuję coś ślubnego. Jako, że sezon ślubny ma się ku końcowi, przekornie wrzucę coś z jego początków. :)
***
Z Sylwią i Sylweriuszem poznałam się na weselu siostry Sylwka - Ani i jej oblubieńca - Kamila. Rzecz działa się przeszło dwa lata temu w Ostrołęce. Oboje wtedy byli świadkami Pary Młodej. Już wtedy stanowili wspaniały duet i tak sobie w skrytości rozmyślałam, jak to fajnie by było móc robić im zdjęcia ślubne. Ale na tych rozmyślaniach musiałam pozostać, bo nikt nie pytał mnie o zdanie ;).
Rok Później....
Stałam sobie na ulicy pod blokiem, podziwiając szkody parkingowe, jakie poczynił mi mój spieszący się na wakacje sąsiad, gdy zadzwonił telefon. "Chcą mnie!" Ale fajnie, co tam dziura w samochodzie! ;D
No i pojechałam. Tym razem do Pabianic. Plener, jak łatwo wywnioskować ze zdjęć - warszawski. Końcowe zdjęcia w deszczu z Ich Wspaniałym Staruszkiem ;). Wtedy to aparat się rozpadł na dwa..., ale to nie ważne, ważny efekt ;)
Na prośbę Sylwii i Sylweriusza nie zamieszczam zdjęć z gośćmi w roli głównej, a szkoda, bo niektóre ujęcia bezcenne ;)










































0 komentarze:
Prześlij komentarz